"Prawie nic nie jem, a i tak wciąż jestem gruba..." (część 2)

Fakty, mity i fanaberie, którymi zaprzątamy sobie niepotrzebnie głowę.

(ten artykuł jest drugą częścią artykułu: Prawie nic nie jem a i tak wciąż jestem gruba…)

Jo jo

Kolejnym bodźcem pobudzającym wzrost nowych komórek tłuszczowych są naprzemienne fazy chudnięcia i tycia. Organizm pozbawiony stabilizacji, próbuje zabezpieczyć się na przyszłość, tworząc nowe „magazyny energii” w postaci cząsteczek tłuszczu. W pęcherzykach przechowuje rezerwy, które wykorzysta potem w stresującej dla niego sytuacji. Ale nie tylko. Tłuszcz bowiem wykorzystywany jest przecież do produkcji hormonów, witamin, do tworzenia błon i membran komórkowych, a także do pracy układu nerwowego. Im częściej stosowałyśmy więc różnego rodzaju diety, a potem wracałyśmy do naszych poprzednich nawyków żywieniowych, tym więcej komórek tłuszczowych wyprodukował nasz organizm, a także powiększał rozmiary tych już istniejących.

Od głodu się tyje

Wreszcie rekrutację nowych adipocytów powoduje regularne uczucie głodu. Częste głodzenie się, robienie zbyt dużych przerw między posiłkami, oszukiwanie uczucia głodu np. kawą z mlekiem, daje sygnał organizmowi do produkcji nowych komórek tłuszczowych. Za każdym razem, gdy zagłuszamy w ciągu dnia uczucie ssania w żołądku myśląc, że właśnie w ten sposób schudniemy – ma miejsce zjawisko zupełnie przeciwne. W naszej tkance tłuszczowej wzrasta znacznie aktywność enzymu LPL – lipazy lipoproteinowej, który sprzyja magazynowaniu cząsteczek tłuszczu – trójglicerydów i tym samym powiększaniu się naszych zasobów tłuszczu podskórnego.

Wypatruj iluzji

Jeśli następnym razem zobaczysz koleżankę, która kolejny raz próbuje oszukać ssanie w żołądku kawą z mlekiem czy butelką wody mineralnej, to zacznij jej szczere współczuć, zamiast podziwiać jej rzekomą „silną wolę” czy samodyscyplinę. Teraz już wiesz, że poprzez taką praktykę, Twoja koleżanka wypracowuje sobie większą liczbę komórek tłuszczowych, które w przyszłości będą gromadzić więcej tłuszczu niż dotychczas.

Degeneracja – ewolucyjny regres
Każda dieta, która drastycznie ogranicza nam podaż kalorii i sprawia, że czujemy się ciągle głodne, przestawia funkcjonowanie naszego organizmu na dużo niższe obroty. Oznacza to, że nasz metabolizm ulega znacznemu spowolnieniu, a każdą zjedzoną nadwyżkę organizm będzie magazynował w postaci tkanki tłuszczowej. Aby utrzymać zadowalającą nas masę ciała, musiałybyśmy spożywać minimalne porcje zalecane przez dietę, już do końca naszego życia. Z doświadczenia wiem, że nie jest to możliwe.

No zjedzże sobie. To cię nie zabije przecież!

Podsumowując, chciałabym zachęcić Was przede wszystkim do JEDZENIA. Jedzcie regularnie, mniej więcej o stałych porach, około 5 posiłków dziennie. Odchodźcie od stołu z lekkim uczuciem sytości, po to aby za chwilę z powrotem nie poczuć ssania w żołądku. Cieszcie się każdym posiłkiem, smakujcie jedzenia i delektujcie się nim. Jemy przecież po to, aby dostarczyć naszemu organizmowi jak najwięcej cennych substancji odżywczych, a nie po to by odczuwać wyrzuty sumienia, że w ogóle coś zjadłyśmy.

autor:
Karolina Przybyło

Karolina Przybyło

Instruktor Systemowy w Klubie Wellness w Parku Wodnym w Krakowie, absolwentka Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie, Instruktor Odnowy Psychosomatycznej, Instruktor Fitness. Prowadzi treningi grupowe i personalne, a także udziela konsultacji trenerskich i żywieniowych.

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz się . Jeśli nie masz konta na portalu, zarejestruj się.

Możesz także zalogować się używając swojego konta .